Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zrób to sam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zrób to sam. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 grudnia 2018

Reniferek na choinkę.

Reniferek na choinkę.
Ostatnio poszukiwałam wyjątkowych ozdób choinkowych, gdyż nie lubię monotonii i wydawania niepotrzebnie pieniędzy.
Natknęłam się na przepiękne ręcznie wykonywane reniferki z filcu (można wykonać je samemu), postanowiłam więc takie zrobić.
Pomysł zaczerpnęłam ze strony Reniferki z filcu- krok po kroku.

U mnie wyszedł z tego "reniferkowy szał", bo mama gdy zobaczyła oczywiście też chciała 😜.

Do wykonania reniferków potrzebne jest:

-szablon (do pobrania z: Reniferki z filcu- krok po kroku);
-nożyczki;
-pisak (w zależności od koloru filcu, ja użyłam białego);
-filc (do kupienia w arkuszach w sklepie papierniczym, pasmanterii lub na metry w sklepie z materiałami);
-mulina bądź nitka (mi wygodniej było zwykłą nitką);
-igła;
-sznurek;
-wstążka materiałowa;
-wata do wypchania;
-patyczek do szaszłyków (do upychania waty);
- cekiny w kolorze czerwonym i niebieskim lub srebrnym (nos i oczy).



Jak wykonać ?

1. Wydrukować szablon i wyciąć.

2. Odrysować szablon na materiale (pisak ma być od wewnętrznej części renifera).

3. Wycinamy narysowany wzór (renifer + odbicie lustrzane). 

4. Jeśli chcemy, aby nasz renifer miał oczy i nos to przyszywamy cekiny (najlepiej przezroczystą żyłką) lub przyklejamy na klej na gorąco. (Ja w ostateczności zrezygnowałam z cekinów).

5. Zszywamy dwie części (tak aby pętelki nitki były w środku). Między jednym rogiem, a drugim umieszczamy sznurek i zszywamy ( w środku- między warstwami).

6. Gdy znajdziemy się pomiędzy jednym rogiem, a drugim jest to najlepsze miejsce na sznurek/ wstążkę. Ja używałam sznurka, zawiązałam go i następnie zszyłam dalej renifera. 

7. Po zaszyciu większej części zaczynamy wypychać watą naszego reniferka. Prezentują się dużo bardziej po tej czynności.

8. Zszywamy do końca.

9. Wstążeczkę (na szaliczek) tniemy na kawałki (lekko przypalamy końce, aby się nie darła), zawiązujemy z przodu. Chwilowo posiadam zdjęcie tylko pierwszej wersji (z oczami i nosem), lecz niedługo pokażę resztę. Jak widać szaliczek nie był "przypalony" więc się pruje. 



GOTOWE !

teraz powtórzyć to jeszcze nieskończoną ilość razy i jesteśmy wolni :D
(Ja zrobiłam 39 sztuk i mam szczerze dość.)

Ja osobiście kupiłam filc w sklepie z materiałami.  Cenowo wyszło najkorzystniej, lecz w całym mieście znalazłam tylko 2 kolory. Poszukiwałam jasno szarego, a dostępne były granatowy i ciemno szary (ten kupiłam). Prezentuje się bardzo dobrze lecz jest minus- ciemny kolor.
UWAGA !! WAŻNA RADA:
Ciemny kolor słabo widać na choince. Nie przemyślałam tego i niestety moje reniferki są prawie niewidoczne wieczorem na choince, doradzam więc jasny kolor filcu. 


Co najważniejsze, nie napisałam Wam ile mnie to wyniosło. WSTYD
Filc ok. 12 zł
Wata 4 zł (zużyłam 1,5 opakowania)
Wstążka 3,50zł oraz 4,99 zł (zostało pół opakowania).
Koszt zrobienia 39 reniferków.
JA jestem z siebie dumna. 😀😀😀😀


Zostaw po sobie ślad w komentarzu, co myślisz o tego typu ozdobach ?

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Czy dam radę samodzielnie zaprojektować mieszkanie ?

Zgranie wszystkiego w mieszkaniu to nie takie proste wyzwanie. Każdy chce mieć pięknie, często też modnie i aby wszystko do siebie pasowało. Właśnie na swoim blogu chce Wam podpowiedzieć jak to zrobić, na własnym doświadczeniu.

Zawsze przy zakupie mieszkania odczuwa się miliony wspaniałych emocji. Lecz, gdy przychodzi do rozpoczęcia prac, pojawia się problem. Co z czym połączyć ? Czy to będzie pasować ? Czy będzie ładnie ? CZY MNIE NA TO STAĆ ?
Wiem, że ostatnio jest co raz modniejsze zlecanie zaaranżowania mieszkania przez osobę, która zajmuje się tym zawodowo. Zdejmuje ona z naszych barków ogromny ciężar. Jeśli trafimy na odpowiednią osobę, wszystko będzie jak z bajki. Jednakże, w tym celu potrzebne są pieniądze, a na pewno góra pieniędzy. 
Po pierwsze trzeba zapłacić za samą usługę, a po drugie często materiał wybierany przez projektantów nie należy do najtańszych. Szczerze wątpię, aby projektant szukał dodatków w biedronce czy lidlu (ja tak robiłam). 

Zastanawiacie się pewnie teraz "więc JAK TO ZROBIĆ ?"

Otóż trzeba zastanowić się jaki styl nam się podoba i szperać w internecie w poszukiwaniu inspiracji. Ja z narzeczonym wszystkie wolne chwile poświęcaliśmy na szperaniu. Nasza ulubiona strona (oraz aplikacja na telefon) to www.homebook.pl. Jest tam WSZYSTKO, pogrupowane. Jeśli coś nam się spodobało- zapisywaliśmy zdjęcie i szukaliśmy dalej. Następnie już mniej więcej wiedzieliśmy czego oczekujemy i albo odwzorowywaliśmy coś konkretnego, albo braliśmy po trochu z wielu. Znajdują się tam zdjęcia często (o ile nie wszystkie) stylizowanych mieszkań właśnie przez projektantów.
Świetny i tani sposób na ładne mieszkanie bez pomocy.

Gdy już mieliśmy gotowe w głowie pomysły, użyłam bezpłatnych stron do projektowania mieszkań. Oczywiście one nie zawierają wielu rzeczy, ale wybierałam podobne materiały, podobne kolory, aby zobaczyć MNIEJ WIĘCEJ czy to jest to. Wierzcie mi super zabawa a przy okazji duża pomoc. 


Tak więc wcale nie trzeba polegać na kimś i mu za to płacić. Tak jak powtarzam od początku- potrzeba dużo chęci- wszystko jest możliwe.
My całe mieszkanie "zaprojektowaliśmy" sami, szukając jedynie inspiracji w internecie. 



Ps. Aby Was wreszcie chociaż trochę zainteresować podam sumy.
Znajomi za wykończenie mieszkania z fachowcami (nie same najdroższe materiały- podobnie jak u nas) zapłacili ok. 110 000

My 55 000 zł (wliczając w to ABSOLUTNIE wszystko "na gotowo" do zamieszkania, razem z ozdobami i wszystkimi pierdołami).

Szok ? Wiem 😀😀

wtorek, 27 listopada 2018

Czy aby na pewno to dobry pomysł ?

  Jeśli zastanawiacie się, czy lepiej uczyć się na własnym mieszkaniu np. kłaść płytki czy dla świętego spokoju zapłacić fachowcom i mieć zrobione dobrze, moja odpowiedź brzmi: ZDECYDOWANIE ZRÓB TO SAM !
Niestety nie każdy jest uzdolniony technicznie, jednakże w większości przypadków potrzeba tylko dużo chęci.

Nie będę ukrywać faktu, że mam zdolnego narzeczonego, który wykazywał dużo samozaparcia, jednakże płytki kładł pierwszy raz !
Jak to zrobił ?
Tak samo jak z gładziami, internet, internet i jeszcze trochę wiedzy z internetu.


Pytanie: Co jeśli nie mam czasu ? 
Brednie, czas się znajdzie. Ja miałam go dużo więc zajmowałam się szlifowaniem, płytki jednak mnie przerażały. Natomiast mój narzeczony zdarzało się, że pracował po 12h a mimo wszystko, po pracy przychodził do mieszkania chociaż na 1-2h. 


Pytanie: Co jeśli nigdy tego nie robiłem/robiłam ?
My również, a jednak zrobiliśmy to sami bez udziału ŻADNEGO fachowca. 


Pytanie: A co jeśli mi nie wyjdzie, będzie krzywo ?
Wierzcie mi, w momencie gdy coś robi się samemu, granice krytyczne zmieniają się ogromnie. Jest wtedy świadomość, że zrobiło się to samemu, najlepiej jak się potrafi, robiło się to pierwszy raz oraz ZAOSZCZĘDZIŁO SIĘ GÓRĘ KASY. 
Widziałam efekty pracy niektórych "specjalistów w danej dziedzinie", i nie zawsze wyglądało to idealnie. Warto mieć, trochę mniejszą fugę tutaj niż tam, a przy okazji mieć pieniądze na jakiś gadżet o którym się marzyło. 

Wszelkie wymówki- to tylko wymówki, jeśli są chęci to wierzcie mi, da się bardzo dużo zrobić samemu. 


Ps. Jeśli macie jakieś pytania, chętnie postaram się na nie odpowiedzieć, zapraszam do pisania komentarzy. :)
Pozdrawiam
We własnym kącie 




piątek, 16 listopada 2018

A może małe gładziowanko ?

   Wydawać by się mogło, że to wszystko jest bardzo skomplikowane, ale tak szczerze nie jest.
Nasze mieszkanie wymagało rozpoczęcie prac od gładzi na ścianach. Oczywiście nie mieliśmy zamiaru płacić fachowcom, ileż można przyoszczędzić nie robiąc tego...
Zaczęliśmy od przewertowania internetu wzdłuż i w szerz.

Co trzeba najpierw zrobić ?

 Oczywiście dowiedzieć się jaki sprzęt będzie potrzebny (wszystko jest w internetach), popytać w rodzinie i wśród znajomych czy czasem nie mają, aby pożyczyć, w ostateczności kupić. 
Kolejnym krokiem jest dobranie odpowiedniej gładzi. Jest duży wybór, każda ma jakieś inne plusy i minusy. Najwygodniejsza jest gotowa masa w wiaderkach lecz jest droższa. Wszystko zależy od chęci i budżetu.
My osobiście robiliśmy z tej workowanej, klasa średnia (nie najtańsza, ale też nie najdroższa). Gotową masę kupowaliśmy już do ostatecznych poprawek.
Ważne jest, aby odpowiednio przygotować ścianę, przed przystąpieniem do ostatecznej pracy, gdyż w momencie źle przygotowanej pracy może dojść do odpadania gładzi lub wychodzenia "bąbli". 

W internecie jest masa poradników na temat wszystkiego, filmików i artykułów, więc nie bać się, poczytać, popatrzeć i próbować. Gdy dowiecie się ile można dzięki własnej pracy w mieszkaniu zaoszczędzić, to wcale nie będziecie się zastanawiać. My zdecydowanie najwięcej korzystaliśmy z filmików "Mario budowlaniec"- jest super pomocny.

Nasze ściany idealne nie są, ale u koleżanki, gdzie robili fachowcy z latami doświadczeń wygląda podobnie WIĘC chyba jesteśmy świetni.

DOBRA RADA NA DZIŚ ?

Najgorsze w tej części pracy jest szlifowanie ścian.
Jest to bardzo męczące i uciążliwe zajęcie, a im większe mieszkanie tym gorzej. Najfajniejsze dla mnie okazały się gąbeczki do szlifowania, ale przypominam, mieszkanie 75 m2 + wielkie ściany na klatce schodowej, tak więc katorga, która się nie kończyła.
Aktualnie trochę żałujemy, aż takiego sknerstwa, bo jest możliwość wypożyczenia świetnego urządzenia do tej czynności, jest to tzw. "żyrafa" czyli szlifierka do gipsu.
Dzięki temu nie ma pyłu (na pewno nie w takiej ilości) no i idzie sprawnie i równo. Sama nie miałam, ale i tak POLECAM.


PS. Gładziowanko- to nasze określenie na wykonywanie gładzi na ścianach w mieszkaniu. Pozwalam zapożyczyć.

czwartek, 8 listopada 2018

Od czego zacząć ?

  Najczęściej niestety trzeba zacząć od kredytu. Tak było i w naszym przypadku.
Połączeni węzłem trwalszym niż ślub na lat 30 ! Dziwne komentarze rodziny w stylu "Kupno wspólnego mieszkanie przed ślubem ? Wspólny kredyt przed ślubem? " nie zrażały nas.

 A więc wstęp był tą smutną częścią, przejdźmy więc do tej jeszcze smutniejszej :D.
Po zakupie mieszkania i odebraniu kluczy przychodzi czas na WYKOŃCZENIE !!
No i pojawia się nagle jeszcze więcej problemów..
1. Którego fachowca wybrać do wykończenia ?
2. Ile to potrwa ?
3. Ile będzie trzeba zapłacić za samą robociznę ?
4. Jaki kupić materiał ?
5. Gdzie kupować, aby nie zbankrutować a mieć ładnie ?
6. Skąd wziąć pomysł na mieszkanie ? Jak zrobić żeby było ładnie i spójnie, a nie stać Was na gotowy projekt od architekta ?
7. Najważniejsze, jak sprawić, żeby mieszkanie było nasze, odzwierciedlało nas, to co nam się podoba i jak chcemy mieszkać?

Wierzcie mi da się przyoszczędzić i to sporo. Oczywiście do tego potrzebne jest dużo czasu, wytrwałość no i kilogramy chęci. Wszystko jest możliwe i to bez większej pomocy.
U nas na początku wszystkiego było dużo (chęci, czasu i wytrwałości), z czasem trochę mniej lecz mieszkanie też najmniejsze nie jest i pochłonęło nas w całości.

Tyle pisze, ale nic o mnie jeszcze nie wiecie. Czas to zmienić.
Zakupiliśmy mieszkanie od dewelopera (tak zwana dziura w ziemi), wiemy już, że to był pierwszy i ostatni raz. Mieszkania są w zabudowie szeregowej, dzielą się na parter oraz piętro, każde z osobnym wejściem na zewnątrz.
Nasze mieszkanie znajduje się na piętrze.
Zaczynając od wejścia, do naszego mieszkania należy : 
-przedpokój na parterze, 
-klatka schodowa, 
-przedpokój na górze, 
-salon z aneksem kuchennym, 
-mniejszy pokój będący biurem, biblioteką, suszarnią i wszystko co wymyślimy, 
-pokój trochę większy, który jest sypialnią, 
-łazienka 
-garderoba
-najważniejszy balkon.
Mieszkanie ma +/- 75 m2 nie licząc klatki schodowej. Oddane było w stanie deweloperskim i to bez gładzi na ścianach.
I aby Was wreszcie trochę zainteresować, to WSZYSTKO, oprócz mebli zrobiliśmy sami (czytaj bez pomocy fachowców).

Copyright © 2016 We własnym kącie , Blogger