poniedziałek, 11 lutego 2019

Mętlik w głowie. Będzie osobiście.

  Mam mieszane uczucia. 
Niby blog miał być o moim mieszkaniu i super oszczędzaniu, o tym co i jak zrobiliśmy, pokazać Wam, że wystarczy chcieć, a wykończysz mieszkanie całkowicie samodzielnie bez fachowców, którzy zdzierają. Oczywiście ceny usług są w sumie normalne, ale gdy jest się dopiero na starcie dorosłego życia, to są bardzo duże sumy i szuka się oszczędności wszędzie.
 Z drugiej strony, w trakcie wykańczania pojawił się pomysł robienia różnych rzeczy/ dekoracji samemu, aby móc przy każdej okazji się chwalić jeszcze bardziej jakim jest się zdolnym człowiekiem, aby zaoszczędzić oraz żeby mieć zajęcia w wolnych chwilach- i chwilowo blog przerodził się w DIY.
Zastanawiam się czy lepiej pogodzić te dwie kategorie, czy skupić się na jednej. Hmmm.. jak myślicie ?

A teraz bardziej osobiście. 
Wiecie dlaczego zaczęłam pisać tego bloga ? Potrzebowałam zajęcia, odskoczni. Wiem, że może i nie idzie mi najlepiej, blog nie jest najpiękniejszy, zdjęcia nie są profesjonalne, lecz sprawia mi to radość. Zajmuje trochę czasu wymyślenie o czym dla Was napisać, jak to zrobić, czy Was zainteresuje.
Najwięcej odsłon jak na razie jeden post miał 23. To być może nic, lecz dla mnie, każda osoba, która wchodzi chociaż z czystej ciekawości, nawet jeśli otwiera stronę przypadkiem, sprawia po prostu nieopisaną radość. 

Być może miałam początki załamania nerwowego, prawie całymi dniami jestem sama ze sobą, w pracy w większości jestem sama, w domu również do tego doszły problemy ze zdrowiem. Niestety mnie to mocno przygnębia. Postanowiłam zacząć pisać bloga, żeby mieć odskocznię i wiecie co ? Jest super. Piszę dla swojego zdrowia psychicznego, więc oby Was było więcej, oby ktoś poszedł w moje ślady i zrobił coś dla siebie, bo warto. Nikt z mojego otoczenia o tym nie wie, jest to trochę anonimowe, dlatego chyba zrezygnowałam z wstawiania zdjęć mieszkania. Nie można się załamywać. Trzymajcie kciuki i bądźcie ze mną dalej. 

Drzewko bonsai w depresji.

Drzewko bonsai w depresji.
  Temat lasu, natury, drewna i zieleni w aktualnych trendach i nowoczesnych mieszkaniach nie jest niczym zaskakującym. Piękne połączenie surowego klimatu metalu z drewnem i odrobiną dzikości w formie roślin to coś co ja lubię, ale i pewnie wielu z Was. 
Mieszkamy już parę miesięcy na swoim, lecz jeszcze nie wszystko jest tak jak chce. Brakuje mi jeszcze kilku zielonek 🌳🌴🌳 .

  NAJPIĘKNIEJSZE, moim skromnym zdaniem są jednak wszelkie drzewka bonsai. Czy to małe czy duże, mają swój urok. Takie małe wielkie drzewko prezentuje się super wszędzie, wpasuje się w każdy klimat. 

  Posiadam trzy sztuki, uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam. 
Najstarszy jest ze mną już 5 lat 👴👵 . Mimo wszystko nadal nie jestem znawczynią, uczę się na swoich błędach, bo gdybym miała zajmować się roślinami tak jak opisane jest w internecie i poradnikach, to nie miałabym już czasu na pracę 😅. Drzewko jest po wycięciu dzikich gałązek i w trakcie zagęszczania pozostawionych gałązek. 







  Wierzcie mi, da się robić wszystko po swojemu. 
Najstarsze drzewko, jest średnie w mojej trzydrzewkowej rodzinie. Jest potwornie zahartowane i chyba nic go nie pokona. Bywało, że nie było podlewane 3-4 tygodnie, a i tak nic się nie stało. Czasem nawet z litości, z braku chęci pójścia po wodę, podlane było końcówką herbaty. Proszę nie bijcie. Chociaż, teraz widzicie, że to MÓJ GOŚĆ ! 

  Najmniejsze drzewko, zakupione zostało w biedronce (to chyba mój ulubiony sklep jak zauważyliście), ponieważ podobała mi się jego wielkość (malutki, na parapet) oraz doniczka (w nieregularne, nowoczesne kształty). 



No i najpiękniejszy (tfu tfu) oraz największy. Nasze marzenie odkąd pierwszy raz byliśmy w IKEI. Piękne duże drzewko, gęste, idealnie uformowane, w niskiej donicy. Po przeprowadzce czekaliśmy na promocję, standardowo, nie ma szans na przepłacanie. LECZ, w międzyczasie dostaliśmy go w prezencie na parapetówkę 🎁. 

  Niestety, nie wiem czy to nieszczęśliwy traf, drzewko zaczęło okropnie zrzucać liście 🍃
Tak, czytałam, że bonsai BARDZO nie lubią zmian i ciężko je znoszą, no ale bez przesady. Zostało mu 10 listków na krzyż, wyglądało jak po tornadzie 💨🍃. 
Wtedy dopatrzyłam się, że ma pasożyta (małe kłaczkowate białe stworzonka). Czytając mądrości internetowe, dowiedziałam się, że trzeba się lokatora pozbyć (pasożyta, nie drzewka). Metody dwie: myć wodą z alkoholem za pomocą wacików (pracochłonne), lub robić kąpiele wodne pod prysznicem, ciepłą wodą i silnym strumieniem.
 Oczywiste, że wybrałam drugą opcję. Drzewko było PIĘKNE, teraz jest w depresji. 


Zaraz po zakupie
Dwa miesiące później.

  Musicie wiedzieć, że akurat o to drzewko dbaliśmy wyjątkowo, niestety to i tak nic nie dało, a efekt jest jaki jest. 
Tak więc, aktualnie nasze drzewko mieszka w łazience, częściowo pod prysznicem i reaguje niesamowicie. Przez ok. 4 miesiące było jak biedne, głodne, zagubione drzewko, rosły pojedyncze nowe listka i zaraz spadały. Teraz ma BARDZO dużo pączków nowych lisków oraz nowych gałązek. 



 Więc pytanie, czy miał depresję i tak źle znosił przeprowadzkę, tęskniło za domem. CZY liście leciały mu, ponieważ zjadał i wyniszczał go robaczek. 
Miło mi jest, gdy myślę, że po prostu na początku było mu źle, ale teraz już czuje się z Nami w naszym domku dobrze i nie tęskni za kolegami.! 

TAKŻE, jeśli chcecie niewymagające rośliny, idźcie w liście. 

Trzymajcie kciuki za powrót do zdrowia mojego bonsai, oby wizyty u drzewnego psychiatry nie były potrzebne. Jest u Nas mocno kochany. 👍👍

środa, 30 stycznia 2019

Obraz ? W sumie, czemu nie.

Obraz ? W sumie, czemu nie.

Jestem ogromną fanką mieszkania w stylu industrialnym, nowoczesnym czy norweskim. Najbardziej jednak lubię styl nowoczesny z elementami industrialnymi i norweskimi.
Uważam, że szarości to idealna baza dla mocnych, wyrazistych dodatków w Naszym stylu.


Jednakże, wszystko co "na czasie" kosztuje. 
Jak już zauważyliście, szukam tanich rozwiązań i oszczędności, a jednak chcę mieć ładnie i po swojemu. 

Dzisiaj na tapecie obraz, lecz nie byle jaki, ponieważ wyszywany. 
Jest banalnie prosty, zajmuje 2-3h i całkowicie aktualny w trendach. 
Co mnie zainspirowało ? 
Obraz, który widziałam we wspaniałym sklepie IKEA, jednakże, uznałam, że cena jest zbyt wysoka 😆😆.

 Źródło


To znaczy hmm.. cena w sklepie to 69,99 zł (w sumie wcale nie tak dużo), ALE zawsze może być mniej. 


Źródło: https://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/20319257/


Ja za swój obraz zapłaciłam ....

tum dum

tum dum

tum dum 

.....

13,99 zł i to za dwie sztuki. 

Super nie ? 

WIĘC DO DZIEŁA !


Co potrzebujemy ?
1) płótno/ podobrazie (u mnie 40x40)
2) komputer lub laptop
3) szablon (dostępne po wpisaniu w google np.: jeleń geometryczny szablon)
4) ołówek oraz linijkę
5) igłę oraz nić lub mulinę

Złota rada !
Aktualnie w biedronce są super wyprzedaże, ja korzystając z okazji zakupiłam tam podobrazie (dwa w zestawie) o wymiarach 40x40 cm za 13,99 zł. 


Krok pierwszy 

Naszykować płótno na którym chcemy, aby powstało nasze dzieło. 
Pamiętajcie, że jeśli korzystać będziecie z mojej metody, płótno nie może być za duże. 


Krok drugi

Po wybraniu wzoru, przykładamy płótno do monitora i wybieramy rozmiar obrazu. Ważne, aby środek zwierzęcia znajdował się na środku płótna. Zaznaczcie to przed przystąpieniem do rysowania. 



Krok trzeci

Przerysowujemy na tylnej części szablon, najlepiej z użyciem linijki. 



Krok czwarty

Zaczynamy zabawę z wyszywaniem. 
Ponieważ, nie posiadałam czarnej muliny, użyłam zwykłej nici, lecz podwójnej warstwy, tzn. przez igłę przełożyłam dwie nitki, po związaniu, gotowa do szycia była czterowarstwowa nić. 
Po każdym "nałożeniu" warstwy nici, sprawdźcie czy nie zostały supełki na stronie obrazu. 
Przeszywamy całe długie linie, wkłuwając się w narożnikach (miejscu łączenia się linii).











Niestety u mnie tył obrazu nie wygląda najlepiej, lecz to się nie liczy, ważne, że ogólny efekt jest zadowalający. Znowu można chwalić się w mieszkaniu swoim dziełem. 😁😁


Co sądzicie ?
Ja jestem zachwycona efektem. 





piątek, 11 stycznia 2019

Ręczne prace ? To jest to !

Ręczne prace ? To jest to !
Jestem całkowicie świadoma, że jeszcze nie opadła świąteczna otoczka, a już zacznę temat Wielkanocy, LECZ spowodowane jest to tylko tym, że na prace ręczne, wykonywane tylko wieczorową porą, potrzeba więcej czasu. 

Tak jak już pisałam w poprzednich wpisach. Nie byłam fanką prac ręcznych, lecz chyba uległo to zmianie. 
Aktualnie jestem fanką własnoręcznie wykonanych ozdób. 
Po pierwsze mogą one być na prawdę BARDZO ładne, jeśli wybierzemy coś odpowiedniego- nie będzie kiczu. 
Po drugie DUŻO oszczędzamy, bo w sezonie przedświątecznym, ceny są wysokie, a każdy chce mieć ładnie.

Ja jestem fanką oszczędzania. 
Dzisiaj padło na materiałowe króliczki/ zajączki. 
Wykonuje je ze starych ubrań, które zostałyby wyrzucone. 
Jeśli jednak nie macie fajnych wzorów, można albo kupić materiał jaki tylko chcecie wersja droższa, albo (mój faworyt) wyszukać ubrań z ciekawymi wzorami w lumpeksie w najtańszy dzień. Nie ma się co bać, to są czyste ubrania, wybór od koloru do wyboru- ceny- grosze, dosłownie. Nie patrzymy wtedy na nic oprócz interesujących wzorów. 



Więc potrzeba:
* materiału najlepiej kilku rodzai lub starych ubrań,
* wzoru/ wykroju zająca dostępnego w internecie (ja wycięłam sama- składamy kartę na pół i wycinamy, rozkładamy kartkę i jest piękny),
* maszyny do szycia lub tradycyjna igła i nitka,
* coś do wypchania zająca.

Kilka rad ode mnie:
- co do materiałów, lubię zakupy w lumpeksie, duży wybór gdzie za sztukę płacę 1,8 zł-3,5 zł mniej więcej;
- pierwotnie wydrukowałam gotowy wzór, lecz nie przypadł mi do gustu, następne narysowałam sama- różne rozmiary, aby urozmaicić;
- do tej pory szyłam ręcznie, da się (wtedy najlepiej przeszyć całość dwukrotnie) jednak jest to bardzo czasochłonne, a i nie wygląda idealnie. W wykonywaniu prac na maszynie (ja nie potrafię i nie mam maszyny) pomaga mi babcia 👵, która ma duuuużo wolnego czasu 😁😁;
- odkryłam, po przeszukaniu internetu, że do wypchania najlepsze są.... poduszki, nie wata, nie skrawki materiału a właśnie wnętrza poduszek. 
Tak więc zakupiłam 2 wkładu do poduszek w sklepie JYSK po 5zł/ szt (nie te kolorowe, bo nie widać co mają w środku, lecz zwykłe białe), okazuje się to REWELACYJNE. Miś zachowuje kształt a przy tym jest miękki. 


I do roboty !


1. Szykujemy sobie jakiś kawałek materiału, na początek nie inwestujcie za bardzo, bo nie ma pewności, że efekt się Wam spodoba. Moje pierwsze dwa króliki wykonane są z różowych spodni od piżamy w czarne serduszka. 

2. Długopisem rysujemy na lewej stronie wzór (pamiętamy że robimy to razy dwa (2)- dwie strony króliczka- prawa i lewa).  Wycinamy większy kawałek materiału niż nasz królik, łatwiej się wtedy szyje. 




Dwa nowe wzory:
1. Krata- koszula
2. Zygzaki- dziecięce legginsy.
Zakupione w lumpeksie. Czyste, ładne, pachnące. 

3. Następnie idziemy do babci 👵 w celu zszycia 😀😂 (zostawiamy nieprzeszyty dół, aby wywinąć królika na prawą stronę i go wypchać). Po zszyciu obcinamy zbędny materiał, jednak zostawiamy dodatkowo ok 0,5 cm dookoła obrysu. Wywracamy materiał już na prawidłową- ładną stronę.



4. Wypychamy króliczka/ zajączka i ładnie nadajemy mu kształt. 



5. Zszywamy. Zszyć można na dwa sposoby, albo prosto po całości wtedy nie będzie on w stanie stać, lub zszywamy na "kopertę" - u mnie nie wychodzi najpiękniej, ale miś ma bardziej płaski/ rozłożysty dół i większą powierzchnię do stania. 



iiiiiii.....

6. GOTOWE
teraz powtórzyć to kilka razy, aby powstała cała rodzinka :) 


Są to króliczki z pierwszego wydrukowanego wzoru,
lecz niespecjalnie jestem zadowolona z kształtu
Najlepiej narysować swój własny. 


Jestem w trakcie wykonywania reszty rodzinki, więc dorzucę zdjęcie całości gdy skończę. 

POZDROWIONKO, wrzucajcie zdjęcia Waszych króliczkowo zajączkowych rodzin. 





środa, 19 grudnia 2018

Drewniany wieniec na stół.

Drewniany wieniec na stół.
Prace ręczne ciąg dalszy. 🙈🙉🙊

Przy tego typu pracach poranione dłonie to chyba podstawa, a ja dodatkowo średnio raz na 10 minut mam dość i mówię że kończę z tym bo to beznadziejne, po czym za chwile wracam, bo przecież muszę dokończyć.
Mam nadzieję, że Wy drodzy czytelnicy macie więcej cierpliwości, bo jeśli nie, to szczerze współczuję- rozumiem co przechodzicie 💣.
Motywacja jednak wygrywa w moim przypadku.


Przed przystąpieniem do prac, należy przygotować sobie miejsce, tak, aby nie zniszczyć powierzchni na której będziemy pracować. Najlepiej położyć karton zwłaszcza przy pracy z klejem na gorąco, wszystko zostanie na kartonie. 

Na zrobienie wieńca na stół wpadłam przypadkiem. Miałam plastry drewna pozostałe po poprzednim pomyśle, który nie miał swojego finału. Przeglądając internet znalazłam propozycje wieńca na drzwi, lecz wizja wieńca na stole, ze świeczką spodobała mi się bardziej.


Proszę o wyrozumiałość, pomieszczenie oraz blat do prac ręcznych jest roboczy, efekt na pięknych meblach zobaczycie niebawem, na razie, w wersji roboczej





Do tego przedsięwzięcia potrzebne będą:
* małe plastry drewna (najlepiej po kilka sztuk troszeczkę większych oraz troszeczkę mniejszych);
* klej na gorąco lub śrubki z wkrętarką (lepsza, trwalsza opcja);
* świeczki, według uznania (małe, duże, podgrzewacze, zwykłe, białe, kolorowe);
* ozdoby (gałązki choinki, wstążka materiałowa, gwiazdki, szyszki, suszone pomarańcze, lub co tylko zechcecie);
* kilogram cierpliwości lub lampka wina.

Przy większych wieńcach, potrzebne będzie skręcenie drewienek, gdyż sklejanie nie jest trwałe. Natomiast w przypadku małych wystarczy duża dawka kleju na gorąco i wszystko się trzyma. 

Gotowe ? 
Więc zaczynamy 💪 !!

1. Gdy już mamy przygotowane stanowisko pracy oraz plastry drewna, układamy je, a następnie sklejamy. (Upewniamy się czy całość się trzyma)



2. Zaczynamy układać sobie dekoracje, przed przyklejeniem, aby sprawdzić jak to wygląda, czy się nam podoba. 

Ja w tym celu wykorzystałam zwykłe białe świeczki oraz sznurek jutowy, iglaste gałązki, mini choineczkę, mini szyszki, coś przypominające laski cynamonu oraz brokatowe kulki.


3. Gdy już jesteśmy pewnie, jak ma to wyglądać, co gdzie ułożyć, przystępujemy do klejenia. 


Przygotowałam również większą wersję, lecz nie mam zdjęć z przygotowania. 
Ta wersja wymagała już niestety skręcenia, gdyż po prostu się rozklejała w trakcie podnoszenia. 





Co myślicie ?

KAŻDY na pewno ma w domu zbędne świeczki, kawałek choinki na pewno gdzieś się znajdzie, a ozdoby to jest groszowa sprawa. 
Ja dzięki tym pracą ręcznym nabyłam swój pistolet do kleju (całe 13 zł), kocham !

Wieńce takie można wykorzystać do dekoracji całorocznej, jedynie wykonać wersję mniej świąteczną. :) 

wtorek, 18 grudnia 2018

Wielkie choinkowanie.

Wielkie choinkowanie.
Dzień goni dzień. 
Czas mija tak szybko, że jest to aż przerażające. Nim się obejrzymy już będzie po świętach.
Jednakże, czas się wreszcie przygotować do tego pięknego czasu. 


Już Wam pokazałam moją tegoroczną choinkę. Piękna, gęsta, sztuczna i na pniu. 
O reniferkach filcowych na choinkę, też już pisałam.  Jednak okazało się, że choinka z reniferami, z powodu ciemnego filcu (tylko taki był) wypada ponuro. Wzbraniałam się od bombek, lecz nie uniknęło mnie to, trzeba było złamać ponurość, która zapanowała.

Wybór padł na klasyczne białe, błyszczące, szklane bombki. Choinka jednak musi trochę błyszczeć, by wieczorem była widoczna, a jednak całą uwagę chciałam skupić na swoich reniferach, więc klasyka wygrała. Kupiłam 2 opakowania po 6 sztuk, łączny koszt 29,98 zł

Lampki led w odcieniu zimnej bieli, piękny, chłodny efekt- lekkiego mrozu. Koszt ok. 15 zł

Natomiast czubek- achh jaki to był problem. ŻADEN nie odpowiadał moim oczekiwaniom. Nie chciała "zwykłego" szpiczastego czubka, lecz gwiazdę. No i tutaj problem, nigdzie nie ma zwykłej, prostej gwiazdy (nigdzie, gdzie szukałam). To znaczy były, ale całe poobdzierane, bez wyglądu. Po kilkudniowej walce poddałam się, kupiłam gwiazdę którą chciała, lekko poobdzieraną (za 4.99 zł). Gwiazda jest plastikowa, posypana srebrnym brokatem, lecz w miejscu obtarcia wychodzi ciemny plastik. Tak więc postanowiłam w tych miejscach poprawić srebrnym brokatem sama i będzie idealnie. 

Z całych tych obowiązkowo świątecznych zakupów choinka była najdroższa, lecz jest piękna (bardzo gęsta i porządnie wykonana), no i mam nadzieję, że posłuży na lata.
 


ORAZ 
dekoracje 











Jak wyglądają Wasze choinki ?
 Już ubrane? 
Jeśli tak, wrzucajcie zdjęcia w komentarzach i chwalcie się swoim dziełem. 


Ps. Wiem, że jakość zdjęć nie powala, lecz zgubiłam kartę pamięci do aparatu i ratowałam się telefonem. WYBACZCIE i cieszcie się świętami. 


Copyright © 2016 We własnym kącie , Blogger